REKLAMA

Kiedy bug przestaje być problemem technicznym, a zaczyna biznesowym

Cyberataki, podatności, ochrona danych. Z tym – w sektorze technologii – najczęściej kojarzy się bezpieczeństwo. Tymczasem również w IT wiele problemów finansowych firm zaczyna się znacznie wcześniej – od zwykłego błędu w kodzie. Dlatego coraz więcej organizacji myśli dziś nie tylko o bezpieczeństwie aplikacji, ale również o odporności biznesowej firmy. 

Programiści wiedzą, że błędy są częścią procesu tworzenia oprogramowania. Z perspektywy biznesu problem zaczyna się jednak dopiero wtedy, gdy ich skutki odczuwa klient. 

Z perspektywy biznesu najważniejsze pytanie nie brzmi więc:  

“Czy błąd się pojawi?” 

Lecz:  

“Co stanie się, gdy skutki błędu odczuje klient?” 

Bug naprawiony? Problem biznesowy dopiero się zaczął 

Wyobraźmy sobie średniej wielkości software house rozwijający platformę SaaS dla klientów z sektora e-commerce. W ramach aktualizacji wdrożono nową funkcję synchronizacji stanów magazynowych pomiędzy sklepem internetowym a systemem ERP. 

Zmiana przeszła testy. 

Kod został wdrożony. 

Monitoring nie wykazał nieprawidłowości. 

Po kilku dniach okazało się jednak, że w określonych warunkach integracja błędnie interpretowała część danych przychodzących z systemu klienta. W efekcie tysiące produktów zostało oznaczonych jako dostępne mimo braku stanów magazynowych. 

Klienci końcowi składali zamówienia, których nie dało się zrealizować. Pojawiły się reklamacje, zwroty środków oraz utrata zaufania klientów. 

Sam błąd usunięto jeszcze tego samego dnia. 

Problem polegał na tym, że skutki biznesowe pozostały.  

Klient software house'u oszacował swoje straty na 327 000 złotych i wystąpił z roszczeniem wobec dostawcy oprogramowania. Dodatkowo firma musiała ponieść koszty kancelarii prawnej, ekspertów technicznych oraz komunikacji kryzysowej. 

Koszt uniknięcia błędu okazał się niewielki w porównaniu z kosztami jego konsekwencji biznesowych. 

OC zawodowe w projekcie przestaje być wyborem 

Zanim ruszy projekt, trzeba domknąć wiele tematów: uzgodnić umowę, przejść przez wymagania bezpieczeństwa, podpisać NDA, ustalić odpowiedzialność stron. Coraz częściej na tej liście znajduje się również potwierdzenie posiadania OC zawodowego. 

Jeszcze kilka lat temu ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej w branży IT było dostępne głównie dla dużych podmiotów jako element zarządzania ryzykiem.  

Dziś coraz częściej staje się uniwersalnym wymaganiem stawianym przez klientów.  

W umowach B2B standardem stają się zapisy zobowiązujące wykonawcę do:  

  • posiadania OC zawodowego dla IT,  
  • utrzymania go przez okres realizacji umowy,  
  • przedstawienia certyfikatu ubezpieczenia wg określonych kryteriów,  

Do tego sam ubezpieczyciel ma spełniać określony standard – najczęściej dotyczący ocen w ratingach. 

Technologia tworzy wartość. Ryzyko tworzy koszty 

Coraz więcej software house’ów świadomie buduje swoją odporność biznesową. Obejmuje ona nie tylko sposób wytwarzania oprogramowania, ale zarządzanie odpowiedzialnością kontraktową i przygotowanie firmy na sytuacje kryzysowe. 

Jeżeli OC jest już elementem kontraktu, warto zadbać o to, aby nie było wyłącznie punktem do odhaczenia na checkliście przed rozpoczęciem projektu. Dobrze dobrana polisa realnie wspiera firmę wtedy, gdy pojawi się spór z klientem – jeszcze zanim odpowiedzialność wykonawcy zostanie rozstrzygnięta.  

W praktyce to właśnie na tym etapie liczy się nie tylko ochrona finansowa, ale również dostęp do ekspertów, którzy pomagają ograniczyć skutki konfliktu i wypracować jego rozwiązanie. 

Dlatego warto zwrócić uwagę, czy polisa zapewnia: 

  • wsparcie ekspertów i ubezpieczyciela na etapie prowadzenia sprawy, 
  • pokrycie kosztów obrony prawnej, w tym możliwość skorzystania z kancelarii specjalizującej się w prawie technologicznym właściwym dla kraju, w którym toczy się spór,  
  • pokrycie kosztów postępowań sądowych, ugodowych lub mediacji,  
  • ochronę finansową na wypadek roszczeń związanych z błędami w realizowanych usługach IT, w tym – roszczeń o utracone korzyści lub wynikających z incydentów bezpieczeństwa. 

 To właśnie wtedy okazuje się, że dobrze dobrane OC nie jest tylko dokumentem. Jest elementem planu reagowania na kryzys. 

Dojrzałość firmy technologicznej nie polega na przekonaniu, że błędy się nie zdarzają. Polega na przygotowaniu organizacji na moment, w którym jednak się zdarzą. 

Tak jak nie projektujemy systemów z założeniem, że nigdy nie zawiodą, tak samo nie warto budować firmy z założeniem, że nigdy nie pojawi się roszczenie.  

Jeżeli w umowach z klientami pojawia się wymóg OC zawodowego albo chcesz sprawdzić, czy zakres ochrony odpowiada charakterowi realizowanych usług IT, więcej informacji znajdziesz na stronie: https://ubezpieczenieit.pl/ 

 

Materiał sponsorowany